SZTUKA. W niedzielne przedpołudnie krakowski Rynek Główny pokryły ulotki zrzucone z samolotu. Nic nie reklamowały. To “Listy do brata” Grzegorza Drozda – akcja artystyczna w ramach ArtBoom Tauron Festiwal.
“Nie ma nic gorszego od pozbawienia wolności. Naucz się ją cenić i szanować, abyś nigdy nie doświadczył tego, co ja. Żyj tak, by nie trafić w to miejsce” – to jeden z listów. Pod stwierdzeniem “to miejsce” kryje się zakład karny. Grzegorz Drozd poprosił bowiem więźniów z różnych części Polski, by napisali listy do przechodniów. Było o potrzebie wolności, rodzinie, osamotnieniu.
“Listy do brata” to zdarzenie z pogranicza sztuki i akcji społecznej, próba wpuszczenia w obręb naszej świadomości ludzi “niewidzialnych”, zepchniętych na margines. Świetnie wpisały się w hasło tegorocznego ArtBoom Tauron Festiwal – “Komunikacja”.
Festiwal dobiegł końca. W przestrzeni miasta pojawiała się sztuka współczesna, która w cieniu Wawelu nie ma łatwego życia. Akcje zmuszały do przemyślenia historii schowanej za zabytkowymi fasadami. Taki był projekt Roberta Kuśmirowskiego, czyli makieta rozbiórki, którą stał się budynek przy ul. Szerokiej. Pomalowany na biało przypominał gipsowy model. Taki też był happening “Dobra Inwestycja” Eweliny Woźniak-Szpakiewicz, która zagrodziła pl. Wolnica budowlanymi płotami, co wywołało dyskusję o szkodliwości niektórych krakowskich inwestycji. Pomysłem wartym docenienia okazała się także sekcja Fresh Zone, czyli umożliwienie młodym artystom pokazania swoich prac, niejednokrotnie bardzo interesujących.
Ale nie zamykajmy oczu na cienie tej imprezy. Organizacyjne niedoróbki, niedziałające instalacje, projekty, których godziny otwarcia zmieniano – przykładów jest kilka. Niektóre prace, bez odpowiednich opisów, rozmywały się w przestrzeni miasta, stały się pustym gestem, który trudno wpisać w słowo “komunikacja”. Cóż, na wydarzenie typu Skulptur Projekte w Münster, czyli najważniejszą dziś imprezę prezentującą sztukę w mieście, przyjdzie nam jeszcze poczekać.
ŁUKASZ GAZUR