Deszcz ulotek

07.2010 źró­dło: Dzien­nik Polski

Rynek został zasy­pany ulot­kami Fot. Anna Kaczmarz

SZTUKA. W nie­dzielne przed­po­łu­dnie kra­kow­ski Rynek Główny pokryły ulotki zrzu­cone z samo­lotu. Nic nie rekla­mo­wały. To “Listy do brata” Grze­go­rza Drozda – akcja arty­styczna w ramach Art­Boom Tau­ron Festiwal.

“Nie ma nic gor­szego od pozba­wie­nia wol­no­ści. Naucz się ją cenić i sza­no­wać, abyś nigdy nie doświad­czył tego, co ja. Żyj tak, by nie tra­fić w to miej­sce” – to jeden z listów. Pod stwier­dze­niem “to miej­sce” kryje się zakład karny. Grze­gorz Drozd popro­sił bowiem więź­niów z róż­nych czę­ści Pol­ski, by napi­sali listy do prze­chod­niów. Było o potrze­bie wol­no­ści, rodzi­nie, osamotnieniu.

“Listy do brata” to zda­rze­nie z pogra­ni­cza sztuki i akcji spo­łecz­nej, próba wpusz­cze­nia w obręb naszej świa­do­mo­ści ludzi “nie­wi­dzial­nych”, zepchnię­tych na mar­gi­nes. Świet­nie wpi­sały się w hasło tego­rocz­nego Art­Boom Tau­ron Festi­wal – “Komunikacja”.

Festi­wal dobiegł końca. W prze­strzeni mia­sta poja­wiała się sztuka współ­cze­sna, która w cie­niu Wawelu nie ma łatwego życia. Akcje zmu­szały do prze­my­śle­nia histo­rii scho­wa­nej za zabyt­ko­wymi fasa­dami. Taki był pro­jekt Roberta Kuśmi­row­skiego, czyli makieta roz­biórki, którą stał się budy­nek przy ul. Sze­ro­kiej. Poma­lo­wany na biało przy­po­mi­nał gip­sowy model. Taki też był hap­pe­ning “Dobra Inwe­sty­cja” Ewe­liny Woźniak-Szpakiewicz, która zagro­dziła pl. Wol­nica budow­la­nymi pło­tami, co wywo­łało dys­ku­sję o szko­dli­wo­ści nie­któ­rych kra­kow­skich inwe­sty­cji. Pomy­słem war­tym doce­nie­nia oka­zała się także sek­cja Fresh Zone, czyli umoż­li­wie­nie mło­dym arty­stom poka­za­nia swo­ich prac, nie­jed­no­krot­nie bar­dzo interesujących.

Ale nie zamy­kajmy oczu na cie­nie tej imprezy. Orga­ni­za­cyjne nie­do­róbki, nie­dzia­ła­jące insta­la­cje, pro­jekty, któ­rych godziny otwar­cia zmie­niano – przy­kła­dów jest kilka. Nie­które prace, bez odpo­wied­nich opi­sów, roz­my­wały się w prze­strzeni mia­sta, stały się pustym gestem, który trudno wpi­sać w słowo “komu­ni­ka­cja”. Cóż, na wyda­rze­nie typu Skulp­tur Pro­jekte w Mün­ster, czyli naj­waż­niej­szą dziś imprezę pre­zen­tu­jącą sztukę w mie­ście, przyj­dzie nam jesz­cze poczekać.

ŁUKASZ GAZUR